Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


niedziela, 26 lipca 2009

Czekoladowiec z KS. Zapach zimowej nocy...






Zima, środek nocy, piekę jednocześnie dwa Czekoladowce według przepisów Asi - wybitnej dla mnie Autorki Kwestii Smaków.
Tu znajdziecie przepis
Cały dom śpi. Nawet królik - którego przekupywałam trzecią kromką suchego chleba – by dotrzymywał mi towarzystwa – skapitulował. Śpi na boku pod drzwiami spiżarni, pełny po kokardki.
Roztopione 3 tabliczki czekolady otulają zapachem każdy zakamarek. Mikser pracuje wolno, spokojnie, nie po raz pierwszy robimy to ciasto... i tym razem zapowiada się dobrze.
W pewnym momencie, jak co noc – wołanie K. z sypialni, znak: czas na siusiu...
Lekko pomagam K. podnieść się na łóżku. Ona siada z zamkniętymi oczkami, ja chcę iść dalej, jednak ona łapie mnie rączką za koszulkę i ciągnie do siebie....wtula nos w szyje, włosy, wciska buzię w moją klatkę piersiową, szybko wciąga i wypuszcza powietrze...sapie?!... nie wiem o co chodzi... Po chwili jej ciałko rozluźnia się, z lekkim uśmiechem mówi niewyraźnie: Mama jesteś czekolada... i...zasypia.

Czekoladowiec jest rzeczywiście niezwykły w smaku, mokry, intensywny, puszysty i nikt – gwarantuję - poza wykonującym nie wie o tajemnicy tego ciasta – jaką są śliwki. Niewyczuwalne, znikające w trakcie pieczenia...
Ciasto jest świetnie opisane, przez to dość proste w wykonaniu... jeśli skrupulatnie wykonamy każdy z kroków Autorki – na pewno się uda.
Według mnie jednak, najlepsze jest jeśli wykonamy je z dobrej jakości składników: wiejskich jaj, dobrej, świeżej czekolady, świeżych suszonych śliwek z jak najmniejszą ilością chemii ale możliwie miękkich, nie skorupowatych. Warto poszukać...
Warto, bo każdy kto widzi Czekoladowca na stole rzuca grzecznościowo: O pierniczek zrobiłaś...
Kochani, dla tych dwóch minut satysfakcji z miny kogoś kto myśli, że zje suchawego piernika, a kosztuje intensywnie czekoladowe, mokre i głębokie w smaku ciasto, warto!!!!
M.


Ps. W oryginalnym przepisie, do ciasta jest podawany pyszny sos karmelowy. Polecam. Jednak u mnie w domu K. uwielbia kostki Czekoladowca z wykonanymi przez nas kwiatkami z fiołkowej masy lukrowej.



1 komentarz:

  1. Oho, już czuję, że bardzo mi się u Pani spodoba :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...