
To był tydzień, podczas którego nie było czasu na pisanie i czytanie :( ale na szczęście znalazł się czas na sanki! poranny uśmiech i dobre jedzenie... więc zupełnie nie ma na co narzekać.
Grabina oczywiście zasypana, w domu skwierczy kominek i chleby rosną dwa razy dłużej.
A ja bardzo powoli, bardzo pomału nastrajam się w stronę świąt.
Choć bardzo bym chciała, nie umiem szykować się na Boże Narodzenie w listopadzie.
Nie umiem. Nie czuję tego i nic na siłę....
Za to z początkiem grudnia powolutku ściągam do domu małe skrawki, z których mam nadzieję zrobić nasz ciepły świąteczny nastrój :)
Rano, już dziś zrobimy kartki świąteczne.
Pierwsze drobne podarki dla Bliskich ukrywają się już w szafie.
Pudła ze świątecznymi dekoracjami czekają pod biurkiem w pracowni...
Mam nadzieję, że świąteczna gorączka mnie ominie i w święta nie wejdę spóźniona, z krzywo zapiętymi guzikami w bluzce. Czego i Wam życzę!
Jest zimno, mroźno i ciepły posiłek należy się każdemu.
A na przygotowanie dobrego weekendowego jedzonka wystarczy kilka chwil.
Dziś tajski – jak zapewnia Gordon Ramsay – kurczak smażony z orzechami nerkowca i małymi cebulkami.
Mnie do mięsa trudno jest namówić, ale taką strawę to jednak mogę często!

KURCZAK Z ORZECHAMI NERKOWCA
Przepis autorstwa G. Ramesya, z książki „Kuchnie świata”
2-3 piersi kurczaka, pokrojone w małe kawałki
50 g orzechów nerkowca
1 mała cebula, pokrojona w plasterki
3 młode cebulki – pokrojone w poprzek
1 strąk czerwonego chilli, pokrojony w paseczki
3 ząbki czosnku, drobno pokrojone
2 łyżki oleju roślinnego lub z orzechów
1 łyżka sosu rybnego ( można pominąć, danie nie straci)
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
szczypta miałkiego cukru, sól, pieprz
W woku lub na dużej patelni rozgrzewam olej, po chwili - orzechy. Kiedy nabiorą złotego kolory – zsuwam je na talerzyk i wrzucam kolejno – cebulę, czosnek, chilli, , młode cebulki i mięso – każdy składnik w ok. 2-minutowych odstępach czasu. Dodaję sosy, cukier, sól i pieprz i przesmażam jeszcze chwilkę, na koniec dodaję orzechy. Dokładnie mieszam i podaję od razu na talerze – razem z ryżem jaśminiowym.
Smacznego!
A na deser, za chwilkę zapraszam na zimowe ciastko morelowe...:)

Miłego weekendu Wam życzę!
M.






