Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


niedziela, 23 grudnia 2012

Na Święta czas... :)


Kochani :)
Grabina już w świątecznej oprawie.

Z całego serca życzę Wam ciepła w te dni, serdeczności i domowego spokoju.
Monika



I choć z początkiem zimy, jakoś odpoczywałam od blogowania...w mojej kuchni zagościło w tym czasie trochę pyszności-nowości a na Święta nie mogło zabraknąć małych słodkości ;)





sobota, 15 grudnia 2012

Sernikobrownie czyli nie-szarlotka... :)



W moim domu za ciasto doskonałe uważa się jedynie...szarlotki.
Inne, jak dobre by nie były, mogą się jedynie do nich równać, lub nie.

Ale ileż szarlotek można piec? Ja piekę dużo, dlatego tym bardziej uwielbiam nowe smaki i odmienności. Wśród zakupów bakalii do makowców, miodu do pierników, kapust i śledzi...przyszła mi wielka ochota na mocne, wilgotne i intensywne ciasto. Sernikobrownie, czyli "nie-szarlotka".

Brownie z serem mnie zachwyciło, ale głównie mnie - bo dla jednych było "za mokre", dla innych "...ale brzydkie".
No cóż dzięki temu, niewinna blaszka znikała jedynie pod moim widelcem. I dobrze :)
Ja polecam je Wam...czekoladowo - czyli mocno i serdecznie :)



SERNIKIBROWNIE
za Liską - w tym miejscu

200 g gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
5 jajek
100 g mąki
500 g twarogu
cukier z wanilią
200 g drylowanych wiśni

Piekarnik rozgrzewam do temp. 170 st C.
Blachę 20x20 smaruję masłem i wykładam papierem.

Czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej.
Masło i 3/4 pudru miksuję na puszystą masę, stopniowo dodaję 3 jajka.
Dodaję rozpuszczoną czekoladę i powoli dosypuję mąkę.

Oddzielnie miksuję ser, pozostały puder i dwa jajka. Dodaję cukier z wanilią.

Na spod blachy wykładam 3/4 masy czekoladowej, następnie masę serową,rozkładam wiśnie i na wierzch - kleksy znów z masy czekoladowej
Piekę godzinę, studzę w piekarniku,

Smacznego :)

czwartek, 6 grudnia 2012

Już czas, już czas, już czas!


Foremki naszykowane, ciasto na pierniki nastawione, powoli ruszamy z produkcją karteczek...
"Mały Mikołaj" lub "Mikołajki" to Na Grabinie preludium Świąt :)

Po przydługiej i ciemnej końcówce listopada...znów zaczyna się chcieć.
Rano w radiu zagrało " All I want for Christmas is You", Karola z radością wyciągnęła drobiazgi z bucika, kominek pracuje pełną parą :)

Pięknego dnia Wam życzymy, a poniżej przepisy na ulubione pierniczki
M.& K.




ŚWIĄTECZNE PIERNIKI
szybkie

600 g mąki pszennej, przesianej
400 g miodu
szklanka cukru
1/4 kostki masła
2 duże jajka
1 łyżeczka sody
przyprawa do pierników (ja w tym roku sama wymieszałam: 1 łyżkę kakao oraz po niecałej małej łyżeczce cynamonu, imbiru, pieprzu, kardamonu, tłuczonych goździków)

Piekarnik nagrzewam do 180 st. Blachy wykładam papierem do pieczenia.
Do rondelka wlewam miód, dodaję cukier, przyprawy i podgrzewam do rozpuszczenia
składników. Dodaję margarynę i dokładnie mieszam,odstawiam do wystygnięcia.
Następnie przestudzoną masę powoli dodaję do mąki, cały czas mieszając (ja wyrabiałam
ciasto mikserem), dodając jajka i sodę.

Ciasto schładzam ok. 2-3 godziny lub całą noc.
Rozkładam na stolnicę wysypaną mąką, zagniatam placki, rozwałkowuję i wycinamy pierniczki.
Ciasteczka układam na papier i piekę poniżej 10 minut.
:)

***
Uwaga :) Ciasto jest kleiste i lekko spulchnione. Ale to dobrze. Ja odrywam z miski po kawałku i zagniatam na stolnicy z małą ilością mąki. Jest bardzo elastyczne.



PIERNIKI Z CIASTA DOJRZEWAJĄCEGO
przepis za Beą i Aganiok

500 g miodu
2 niepełne szklanki cukru
250 g masła
1 kg i 1 szklanka mąki tortowej
3-4 jajka
3 płaskie łyżeczki sody
1/2 szklanki mleka
szczypta soli
1 szklanka siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki skórki pomarańczowej
1/2 szklanki rodzynek
1 czubata łyżka ciemnego kakao
2 płaskie łyżeczki cynamonu
2 płaskie łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki pieprzu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
1/2 łyżeczki kardamonu

Miód, cukier i tłuszcz podgrzewam w garnku, aż się dokładnie połączą. Po chwili dodaję bakalie. Do misy robota - przesiewam mąkę, wbijam jajka, sól i sodę rozpuszczoną w mleku.
Po wymieszaniu, stopniowo dodaję masę z miodem - i łączę w ciasto. Będzie dość klejące, ale stężeje po wystygnięciu.

Ciasto przekładam do ceramicznego naczynia, nakrywam ścierką,a kiedy jest już zupełnie wystudzone - przykryte ścierką odstawiam do lodówki. Ciasto dojrzewa ok. trzy tygodnie.
Przed wyrabianiem, wyjmuję z lodówki kilka godzin wcześniej, dzielę na kawałki i zagniatam. Lekko podsypuję mąką, wałkuję i wycinam pierniki :)
Piekę ok. 10 min. w temp. 180 st.
Smacznego!

wtorek, 4 grudnia 2012

Zjedz ze mną śniadanie... Crostini :)


Macie tak czasami, że tego Kogoś, chcecie zostawić rano w łóżku na dłużej. Nie obudzić, nie puścić Go na zimno...?
Ukochaną albo Faceta, może Dzieciątko może Zwierzątko...okryć jeszcze cieplej, pilnować ciszy wokół nich, poczuć zapach ich snu... Tak by zostali tyle, ile potrzebują, a kiedy wstaną...zjeść razem śniadanie.

Pachnące crostini, podane na ciepłym talerzyku - budzą wszystkie zmysły i uśmiechy. Chrrrupiące, lekko ostrawe i niezwykle aromatyczne.
Moje ulubione to te z porwaną mozzarellą lub prosciutto i figami, tak jak podaje je Jamie Oliver ("Włoska wyprawa Jamiego")



CROSTINI
3 bułeczki ciabatty
2 spore ząbki czosnku
2 łyżki masła

kulka mozzarelli
pół filiżanki liści świeżej bazylii

łyżka oleju
sól, pieprz

2-3 małe pomidorki

Ciabattę kroję na kromki grubości 1 cm. Smaruję roztopionym masłem i nacieram rozgniecionym czosnkiem.
Patelnię grillową rozgrzewam z olejem. Kromki bułki przypiekam na złoty kolor.
Układam na nich porwaną mozzarellą, wymieszaną z bazylią. Układam pomidorki, doprawiam solą i pieprzem.

Smacznego :)

piątek, 30 listopada 2012

Dobre bo słodkie! Pleśniak :)


Powoli, małymi krokami Na Grabinę wkraczają święta...
Karola szykuje kartki, ja foremki, ciasto na pierniki zajęło już swoje miejsce w lodówce. Jeszcze jest czas, a nam już się chce tych smaków.
- Córcia zrobiłabyś pleśniaka Ewy, tej wiesz ode mnie z pracy... - Mama też jesienną chandrę odpędza na słodko.

Nie tylko Mama. Dwa dni, trzy pleśniaki. Do ostatniego okruszka...
- Mamcia, mogę jeszcze jeden kawałeczek?
- A ile już zjadłaś?
- Yyyy Eeee.. Cztery
- Nie-e.
- A sama zjadłaś wczoraj wieczorem całą czekoladę!...

Obok szarlotek - to ciasto znika w moim domu najszybciej. Przepis odświeżony (był tu), za każdym razem wychodzi tak samo dobry.
Ściskam Was cieplutko
Monika







PLEŚNIAK. Pani Ewy.

Ciasto
3.5 szklanki mąki (pszennej, przesianej)
1 kostka miękkiego masła
5 żółtek
½ szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 cukier waniliowy
2 łyżki śmietany
szczypta soli
3 łyżki kakao

Polewa
5-6 łyżek mleka
4 łyżki masła roślinnego
1 szklanka cukru pudru
4 łyżki kakao

Piana
5 białek jaj
szczypta soli ½ szklanki cukru pudru
1 budyń śmietankowy, bez cukru

Dodatki
100 g rodzynek
150 g orzechów włoskich
słoik powideł śliwkowych

Rodzynki i orzechy płuczę, zalewam wrzątkiem. Odstawiam na kwadrans.
Piekarnik nagrzewam do temp. 160 st.

Zagniatam kruche ciasto, dzielę je na trzy nierówne części:
pierwsza większa biała – będzie spodem
druga mniejsza – dodajemy do niej 3 łyżki kakao, zagniatamy
trzecia mniejsza biała – do lodówki

Blachę smaruję masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze wykładam spód ciasta.
Na spód – rozkładam – ¾ do całego słoiczka powideł śliwkowych.
Na śliwki – skubię ciemne ciasto – tak by powstały rządki (tak jak grządki, z przerwami – ma to sens, ponieważ, takich warstw jest kilka i kiedy poleje się je czekoladą – polewa nierównomiernie przejdzie przez różne warstwy ciasta)

Odcedzam rodzynki i orzechy, siekam je nożem – szybko i niedokładnie :)
Również rządkami rzucam na ciasto.

Białka ubijam na pianę, dodając szczyptę soli, powoli cukier puder, pod koniec ubijania dodając budyń.

Na orzechy rozkładam pianę – tak jak wyjdzie.
I ostatnia warstwa – jasne ciasto (mniejsza część), skubane w rządki-grządki, na pianę.

Piekę 40-45 minut.
Studzę w uchylonym piekarniku przez minimum godzinę.

Polewę przygotowuję z mleka, masła, cukru, kakao – wszystkie składniki powoli łączone – zagotowuję, ciągle mieszając. Ciasto polewam gorącą polewą. Nierównomiernie.
Smacznego :)
M.

wtorek, 20 listopada 2012

Zasilanie awaryjne... Mufiny extra czekoladowe ;)



15.55 wracam z Centrum i już sino. I siwo.
Potrzebuję światła lub cukru.
W pierwszej napotkanej cukierni bardziej straszy niż kusi. Sprzedawczyni piłuje paznokieć... Nie.
Ale z czekolady nie zrezygnuję.

Jak wiosenny promień słońca wpada do samochodu Mały Człowiek..."że w szkole konkurs, że zupa ble, a bawiły się...i chodź mama na frytki!"
Moje prywatne źródło zasilania, o każdej porze roku :)

No to frytki. A w domu czekooladowe szaleństwo, mufiny wg. mojego przepisu lekkie, puszyste, polane extra porcją czekolady.
Jadłyśmy ciepłe, brudząc się od stóp do głów...




MUFINY EXTRA CZEKOLADOWE


100 g masła
1 jajko
125 ml mleka

80 g cukru trzcinowego
225 g mąki pszennej
1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 banan
1.5 tabliczki ciemnej czekolady

100 ml kremówki

Piekarnik nagrzewam do 180 st.
Formę do mufinek wykładam papilotkami.

Jedną tabliczkę czekolady rozpuszczam w rondelku. Lekko studzę.
Oddzielnie łączę rozpuszczone masło, mleko, jajko. Banana rozgniatam widelcem.

Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia i mieszam z cukrem. Do suchych skłądników dodaję masę mleczno-jajeczną, banana i na końcu czekoladę. Szybko mieszam i przekładam do foremek.
Piekę ok. 20 minut.

W rondelku rozpuszczam razem pół czekolady ze śmietanką i polewą oblewam ciepłę jeszcze mufiny.
Smacznego :)

środa, 14 listopada 2012

Kolorowe inspiracje...Crocque Madame...


Z ostatniej mojej wizyty w Gdańsku i Gdyni wróciłyśmy z Karolą z kieszeniami pełnymi uśmiechów i inspiracji...
Córka moja poznała tajniki tańca ze wstążką akrobatyczną, ja zaś, smakując Nowe w pewnej pięknej białej kuchni, wpadłam po uszy w kuchenne pomysły Rachel Khoo..., którą odkrywam dzięki Ani :)


I Rachel i uśmiechy i kolory tak intensywne jak czerwień jej ust - to to, czego mi teraz trzeba najbardziej, kiedy słońca jak na lekarstwo a jesienna chandra wdziera się do domu z każdym szarym porankiem...




CROQUE MADAME MUFFINS
przepis: Rachel Khoo, blog lub "The Little Paris Kitchen"
porcja na 6 sztuk

na sos beszamelowy:
1 łyżka mąki
1 łyżka masła
200 ml mleka
1/2 łyżeczki musztardy Dijon
szczypta soli i świeżo mielone pieprzu
szczypta świeżo startej gałki

6 małych jaj
6 tostów
2 plastry dobrej szynki
30 g sera Gruyere ( u mnie Parmesan)
3 łyżki masła, rozpuszczonego


Piekarnik rozgrzewam do 180 st.
Przygotowuję formę na mufiny.

W rondelku przygotowuję sos - podgrzewam masło, dodaję mąkę, szybko mieszam, stopniowo dodaje mleko i przyprawy - cały czas mieszając. Sos odstawiam na chwilę na bok.

Z tostów odcinam skórki i rozwałkowuję je na płasko. Każdy z obu stron smaruję masłem i układam w formie na mufiny. Do każdej tostowej miseczki wbijam żółtko, dodaję szynkę, nakładam łyżkę sosu i posypuję serem.
Zapiekam 15 min w temp. 180 st.




*******
Dopiero kilka dni temu "szyłam" nietoperza na Halloween, a dziś czas już nastawiać ciasto na świąteczne pierniki...

Czekoladowe sówki przygotowała samodzielnie moja Córka - korzystając z pomysłu Doroty, autorki bloga Moje wypieki - w tym miejscu



******


I choć Mili za oknem jest jak jest - pięknego Tygodnia Wam życzę :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...