Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


czwartek, 15 marca 2012

Śniadanie w porze obiadu?



Czwartek zamiast wtorku, śniadaniowa mufinka na obiad, czytanie książki od końca...
Czasem dobrze (choć na chwilę) zmienić kolejność zdarzeń :)

zapraszam
Monika

poniedziałek, 12 marca 2012

Pigwa mać! Gruszka i furman'ka ;)



Wyciągam ze spiżarni słoiczek pigwy i śmieję się sama do siebie...
Pigwa, produkcji mojej Mamusi. Owoc dojrzały, słodki, wódeczką zalany – czekał na udział w dzisiejszym deserze.
Pigwa jednak ma jeszcze jedno, ważne dla mnie znczenie.




Jako młode dziewczę byłam chowana wśród siedmiu braci. Jako jedyna córka mojego Taty, zawsze towarzyszyłam mu w warsztatach, garażach, na rybach i w długich trasach. Mieszkaliśmy na warszawskim Bródnie...
Wszystko to przyczyniło się do tego, że „łacinę” i to w czystej formie zgłębiałam od dziecka.
Ostatnich szlifów dopełniły cztery lata studiów nad łaciną, której wytrwale uczono mnie w klasie humanistycznej jednego z liceów na Saskiej Kępie.
O ile jednak wersja bródnowsko-warsztatowa zapisała się we mnie mocnym drukiem, o tyle z łaciny pod okiem pani prfesor zostało mi jedynie kilka sentencji w stylu „Homo homini lupus est” ...

- Xxxxxx!
- Córcia?! Po co TAKIE słowo! Jak furman Kochanie! Jak już masz zakląć to bardziej jak....dziewczynka....
- Mamo. Mam 35 lat.
- To....jak...kobieta. Spróbuj na przykład...o..Pigwa mać!. Nie lepiej?
- ???


Dobrze. Więc dla Mamusi Pigwa. Dziś w wersji z grillowaną gruszką, kruszonką i lodami....



*****
Ci, którzy ze mną żyją wiedzą, że choć łacina - to jedyny obcy język, który znam na poziomie więcej niż komunikatywnym – to jednak nigdy nie miotam nią na lewo i prawo. Bywa czasem kropką nad „i”i to tylko w dorosłym, kameralnym gronie ;)

GRILLOWANA GRUSZKA
3 gruszki
2 łyżki masła
1 łyżka cukru pudru

na kruszonkę: 2 łyżki masła, 3 łyżki mąki, 2 łyżki cukru, pół łyżeczki cynamonu

Patelnię grillową mocno rozgrzewam.
Piekarnik nastawiam na 180 st. Blachę wykładam papierem do pieczenia.

Gruszki kroję w ćwiartki, obsypuję pudrem.
Na patelni rozpuszczam masło i układam grudzki.
Kiedy ruszt się odznaczy na owocu, przekładam na drugą stronę.

Ucieram kruszonkę, rozsypuję ją na papier i piekę ok. 10-12 minut na termoobiegu.

Gruszkę posypuję kruszonką, podaję z lodami...nie zaszkodziłaby jej odrobina...alkoholu :)
Smacznego!
M.

niedziela, 11 marca 2012

Będzie... :)



...słodko i mocno :)
Pięknej niedzieli dla Was
zapraszam jutro

Monika

wtorek, 6 marca 2012

Masło, słońce i migdały...



Domowe, najprostsze ciasto jest jak najprostsze słowo: "dziękuję", "przepraszam", "zostań, ja to zrobię"... Zwykłe, ale ciepłe i bardzo bliskie.
To nie jest ciasto, którym kogoś zetniecie z nóg, oczarujecie i zadacie szyku.
Ale może wystarczy, by trzy kawałki na raz...zjadł Ktoś z kuchennej deski...a dziecko poprosiło o nie rano, następnego dnia :)
Mnie to wystarczy.

Ciasto migdałowe z wiśniami i nie małą ilością masła. I właśnie to masło nadaje temu "plackowi" ;) tak domowego, lekkiego smaku.




Użyłam wiśni, które same przerabiałyśmy z Karolą i zamykałyśmy z słoikach. Nigdy nie zapomnę tej nocy. Niespodziewanie podarowane 9 kg wiśni, pożyczona drylownica i moja Córka, która o godz. 21. widząc przerażenie w moich oczach powiedziała:
"Spoko. Nie zostawię Cię z tym samej ;)"
Skończyłyśmy o 3. w nocy.
I to właśnie jeden z tych słoiczków...


MIGDAŁOWE CIASTO Z WIŚNIAMI
autor: Nigella Lawson, "How to be a domestic goddess"
wedle mojego tłumaczenia ;)


200 g wiśni (użyłam wiśni z zalewy, prawie bez pestek ;P)
250 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
225 g miękkiego masła
175 g drobnego cukru
3 duże jajka
2-3 krople esencji migdałowej
100 g mielonych migdałów
6 łyżek mleka

Piekarnik nastawiam na 170 st.
Długą keksówkę smaruję masłem i wykładam papierem.
Masło ucieram z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodaję jajka , esencję, mąkę przesianą z proszkiem i migdały. Mieszając delikatnie ciasto dodaję mleko, a na samym końcu wiśnie.
Ciasto przekładam do formy.
Piekę ok. godziny.
Po 30 minutach, ciasto zakrywam folią, by wierzch nie spiekł się zanadto.

Doskonale smakuje samo, ale także z kwaśną śmietaną :)


Smacznego!

poniedziałek, 5 marca 2012

Słońce w domu :)



Tydzień zaczął się pięknym słońcem...
Niech zacznie się też ciepłym domowym ciastem
zapraszam
Monika :)

sobota, 3 marca 2012

Wiosna, wiosna, czy to Ty?...


...znalazłam je rano w ogrodzie :)


...znalazłam ją rano na toaletce...:)


...znalazłam je rano w kuchni...:)


Mam nadzieję, że to naprawdę Wiosna!
Miłego weekendu dla Was :)
Monika

czwartek, 1 marca 2012

Mała, czarna... ciut wstawiona ;)




Beza oczywiście!

To przepis jeszcze z końcówki karnawału.
Karnawału, który w tym roku był dla mnie wyjątkowo...intensywny :)
Beza zaś, wstawiona - gdyż z owocami, które miały długą kąpiel w winie musującym i wódce.

Oczywiście jeśli zamierzacie ciastem karmić także dzieci, owoce mogą być umyte w sposób tradycyjny...:) w wodzie.

W miniony weekend zamarzyła mi się czekoladowa beza z truskawkami. Podejrzewam, że każda z nich ma pewnie z miesiąc i jeszcze z miesiąc wyglądałaby tak samo...ale...nawet to mnie nie zniechęciło. Nawet "prawie truskawka" była mi wówczas potrzebna ;)

O wiele rozsądniej i zdrowiej byłoby jednak na bezie rozłożyć - wiśnie z zalewy, czereśnie marynowane w brandy czy maliny z syropu...




BEZA CZEKOLADOWA
przepis: Nigella, Lato w kuchni

białka z 6 jaj
300 g drobnego cukru
3 płaskie łyżki kakao
1 łyżeczka octu balsamicznego
30 g drobno pokruszonej gorzkiej czekolady

na wierzch:
500 ml zimnej kremówki
2 łyżki cukru pudru
owoce

Piekarnik nagrzewam do 180 st.
Blachę wykładam papierem do pieczenia.
Białka ubijam na pół sztywno i zaczynam powoli dodawać po łyżce cukru. Ubijam pianę do momentu aż będzie sztywna i lśniąca. Stopniowo pianę zsypuję przesianym kakao, delikatnie mieszam rózgą, skraplam octem - także mieszam, dodaję czekoladę.
Pianę przekładam na papier formując krąg o średnicy ok. 24 cm.
Bezę wstawiam do piekarnika i od razu zmniejszam temperaturę do 150 st.
Piekę godzinę. Po czym studzę przy otwartych drzwiczkach.
Dobra beza pęka, jest krucha na wierzchu zaś miękka i delikatna w środku.
Na wierzch rozkładam bitą śmietanę i owoce.


Najlepiej smakuje...od razu :)
Smacznego
Monika ;)





Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, a na miły wieczór...
Pani Alicja Majewska :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...