Na Dobry Początek...

Długo zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać chwile, które są dla mnie ważne i cenne.


Obok tych, które zapisuję i ofiaruję kiedyś mojej Córce, postanowiłam zachować także te, które wiążą się z moją pasją jaką jest gotowanie i pieczenie...
Kuchnia jest i była zawsze ważnym elementem tradycji domu moich Rodziców, Dziadków a teraz także naszego Domu Na Grabinie. Jest pełna smaków, które wiążą się z ludźmi, historiami i uczuciami.
Tych, którzy tu trafią zapraszam więc Na Grabinę.

Do domu. Do mojej kuchni.

Pozdrawiam Was ciepło
Monika


sobota, 14 września 2013

Sobota pachnie bułeczkami :)


Wymarzony przepis na sobotnie, naprawdę szybkie bułeczki.
Godzina (pierwsze wyrastanie) + pół (drugie) + 20 minut (w piekarniku) i gotowe :) Genialne.
A wszytsko u Kucharni - w tym miejscu.

Bułeczki pachniały w piekarniku zanim jeszcze wszyscy wstali :)

Bluzy, swetry, ciepłe herbaty...i pięknego weekendu nam wszystkim życzę.

Monika




czwartek, 12 września 2013

Trzymaj ciepło :) Zupa z czerwonych warzyw i soczewicy


Na przekór termometrowi jadę do szkoły w japonkach, śliwki i maliny wyjadam wprost z siatki. Po powrocie wysyłam Karolę z konewką na ogród i planuję letnią lasagne na weekend... Będę oszukiwać. Będę oszukiwać jesień jak długo starczy mi sił!

Kuchnia teraz kusi mnie bardziej niż na początku lata. Smaki są bardziej intensywne, słodkie i tak dobre...prawdopodobnie dlatego, że wiem co nieuniknione.
Zanim jednak w herbaciarni zabraknie mojej Pink Summer i zastąpię ją herbatą z cynamonem i karmelem, łapię jeszcze słońce :)

Ta zupa to dla mnie pomysł na każdą porę dnia. Na śniadanie, obiad czy kolację. Zawsze kiedy chcę poczuć gorąc, smak i sytość.
Przebogata w magnez, potas, witaminy.
Sama w sobie ma smak doskonały. Ale oczywiście można ją dopełniać grzankami, ptysiami, śmietanką. Można dodać szczyptę kminu rzymskiego, zmieniać i próbować.



ZUPA Z POMIDORÓW, PAPRYKI I SOCZEWICY

1.5 l wywaru (warzywnego lub mięsnego)
3 czerwone papryki
500 ml pomidorowej pasty lub 5 pomidorów
kubek czerwonej soczewicy

do smaku - sól, pieprz, ocet balsamiczny, cukier, łyżeczka sosu Worcestershire
opcjonalnie: parmezan

Papryki myję, oczyszczam z pestek i wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 st.
Po 30 minutach ( w tym czasie papryki przekładam na drugą stronę) wyjmuję, a kiedy ostygną zdejmuję z nich skórkę.
Paprykę kroję w drobną kostkę.
Do gotującego się wywaru wsypuję, przepłukaną soczewicę. Gotuję ok. 20 minut, dodaję pomidorową pastę lub pomidory (uduszone uprzednio, bez skórki). Gotuję kolejne 10 minut i doprawiam do smaku- cukrem, solą, świeżo mielonym pieprzem, odrobiną balsamico i sosem Worcester. Podaję gorącą, ewentualnie posypaną startym parmezanem.
Smacznego!



...tymczasem na kuchennym oknie pysznią się śliweczki...rana nie doczekają.
Obiecuję ;)


środa, 11 września 2013

Ziemniak romantyczny ;) Gratin dauphinois


Wrześniowe wieczory przytrzymują nas dłużej przy stole. Kolacja jest wcześniej, trwa dłużej, drzwi na taras już zamknięte. Na sofie czekają koce... Wszystko dzieje się naturalnie, bez planu.
Na stole ciepłe zupy, ryby i ziemniaki. Słabość do ich delikatności i wszechstronności wyniosłam z domów Rodziców i Dziadków, gdzie często jedliśmy kulaszę
Dziś w wersji zapiekanej. U Rachel Khoo, od której zaczerpnęłam ten przepis - zapiekanka ma przeromantyczną nazwę "Gratin dauphinois"...ja kompletnie francuskiego, ni w ząb...więc tym bardziej nazwa brzmi pięknie.

To tak proste danie, że idealnie je zjeść z ciepłej miseczki na kanapie. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie by dodać do ziemniaków - boczku lub łososia lub podać jako dodatek do pieczonych mięs.
Na Grabinie podawałam ją często do dań z grilla lub samą...do kieliszka białego wina.



ZAPIEKANKA ZIEMNIACZANA
przepis: Rachel Khoo
"Little paris kitchen" z drobnymi zmianami


1 kg ziemniaków
300 ml mleka
300 ml śmietany (18 lub 36%)
gałka muszkatołowa
2 łyżeczki musztardy Dijon
2 łyżeczki soli
2 ząbki czosnku
łyżka masła

Ziemniaki kroję w plastry. W szerokim garnku zalewam je mlekiem, śmietanką, dodaję musztardę, gałkę, sól i dusze ok. 15 minut.
W tym czasie piekarnik nagrzewam do 200 st. Sporą blachę smaruję masłem i nacieram dwoma ząbkami czosnku (przekrojonego wzdłuż). Ziemniaki wraz z mlecznym sosem przekładam do blachy i zapiekam ok. 40 minut.
Pasują niemal do wszystkiego....same do wina ;), do pieczonej ryby, do sałaty, do cukinii zapiekanych z fetą.
Smacznego :)

piątek, 6 września 2013

Górskie smaki. Szarlotka naj ;)


Najlepsza szarlotka, jaką w życiu jadłam...a ja nie mam przepisu! Podawana na ciepło w schronisku w Dolinie Roztoki.
Dwa idealne, delikatne płaty kruchego ciasta, kwaśne jabłka w dużych kawałkach. Puder, żurawina...pełnia szczęścia.
Jeśli ktoś ma przepis - poproszę. Tymczasem zaczynam eksperymentować sama.

środa, 4 września 2013

Pikantny krem z pomidorów. Kiedy jeszcze takie dobre :)


Może nie być chleba. Może nie być mięsa. Ale pomidory być muszą!
I kawa. I wino...;)

Z końcem lata pomidory ciągle jeszcze pyszne, słodkie i pachnące. Te, z mojego ogródka najbardziej lubię za kształty. Dziwne, trochę krzywe i zabawne. To jedno z nielicznych warzyw, które przetrzymuje mój brak konsekwencji i uwagi w uprawie.
Czas na długie godziny w kuchni przyjdzie, kiedy będzie ciemno, chłodno i mokro, dlatego obiady szykuję jeszcze naprędce.
Szybki krem, dziś na ostro. Dla mnie sam, dla mięsożerców z tacos.


KREM Z PIECZONYCH POMIDORÓW, PAPRYKI z salsą

1 kg pomidórw
2 średnie czerwone papryki
3 łyżki kukurydzy
4 łyżki salsy z chilli (użyłam gotowej)

0.5 l bulionu warzywnego
1 łyżeczka octu balsamico

sól, pieprz, cukier - do smaku

Piekarnik rozgrzewam do 180 st.
Warzywa układam w żaroodpornym naczyniu i piekę przez ok. 45 minut.
Upieczone - obieram ze skóry, miksuję blenderem i łączę z bulionem warzywnym. Dodaję salsę i kukurydzę.
Doprawiam do smaku.

Tym razem krem podałam z tacos (wypełnionymi smażoną wołowiną, warzywami i ostrym sosem).


***
Korzysłam z produktów Lidla

poniedziałek, 2 września 2013

Na nowo :) 2.IX


Białe rajstopki, biały kwiatek we włosach, mocny uścisk dłoni.
- Trochę się boję...wiesz mamo...
- Ja też. Ale chyba będzie fajnie, chodź idziemy ...

Było fajnie. Wrześniowa mobilizacja :)

piątek, 30 sierpnia 2013

Drożdżówka maślana. Jeszcze chwila lata :)



Łapię pajdę mięciutkiej drożdżówki i biegnę dalej. Oj dawno tak drożdżowe nie wyrosło, nie opadło i nie było tak maślane!
Maślane w smaku, maślane w kolorze. Pomoże mi zatrzymać lato na chwilkę dłużej.
W szufladach równiutko ułożone podręczniki czwartoklasistki, błękitna bluzeczka już gotowa.
Moje letnie lektury, zmęczone piaskiem i wygniecione pod kocem w bacówce - zbierają już pierwsze drobinki kurzu.
Wieczorem oglądam zdjęcia i wiem, że lato było jak zawsze za krótkie ale niezwykle intensywne. Od wspomnień, słów, w smaku słodkie i słone.

Drożdżówka za słodka też nie jest. Duża blacha, sporo soli i trochę cukru. W sam raz, by dopełnić ją z konfiturą czy zjeść do kubka czarnej herbaty z cytryną.




DROŻDŻÓWKA MAŚLANA
przepis: Michel Roux, "Ciasta"

70 ml ciepłego mleka
15 g świeżych drożdży
500 g mąki, pszennej przesianej
15 g grubozirnistej soli
6 jajek
350 g masła, miękkiego
30 g cukru

Rozrabiam drożdże w mleku i odstawiam na chwilę na bok. Do miski miksera przesiewam mąkę, dodaję sól, jajka, chwilę mieszam i dodaję mieszankę mleka i drożdży. Mieszam na niskich obrotach 5 minut, aby wszystko się połączyło.
Ciasto wyrabiam na średnich obrotach przez ok. 10 minut.
W drugiej misce mieszam masło z cukrem. Dodaję je partiami do ciasta. Wyrabiam kolejne 10 minut.
Ciasto przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na 2 godziny.

Kiedy wyrośnie, przebijam je łyżką i odstawiam do lodówki na min. 4 godziny.
Wyrośnięte przekładam na stolicę, lekko formuję i wkładam do sporej formy (15x25 cm).
Wyrasta kolejne 2 godziny.
Blachę umieszczam w piekarniku rozgrzanym do 200 st., po 15 mintach zmniejszam temp. do 170 st. i piekę jeszcze 30 minut.

Smacznego :)


I kartka z Wakacji 2013 :)
...morze, jak zawsze - piękne, zimne i co roku o zapachu nowych wspomnień. Tym razem w towarzystwie Dobrych Dusz i spadających gwiazd ;)



...ale serce w tym roku skradły mi Tatry!
U podnóża ciepłe i bajkowe...
.

Wyżej...zimne, trochę groźne, wymagające ale pełne życzliwości na szlakach i w schroniskach. Góry o zapachu zimnej mgły, smaku zbieranych na szlaku jagód i ciepłej szarlotki.

Walcząc dzielnie o przeżycie ;) w drodze na szczyt odebrałam @ "Tylko masz robić zdjęcia!"...Boże, ja tu stawiam czoła naturze...jakie zdjęcia?! No ale, jest.
Aniu for You...Kwiatuszek (jakiś) :*



Karolina w każdym schronisku zbierała swoje odznaki.
Z zazdrością pomyślałam, że dorosłość medali już nie rozdaje. Ale właściwie...kiedy doszliśmy do Doliny Pięciu Stawów, pokonując tego dnia 24 km - i ja na swój medal zasłużyłam!



Pięknego Końca Lata Wam życzę Mili :)

ps. Od dziś Grabina doczekała się także swojego FB Zapraszam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...