
- Malujesz?
- Taaak!
- Pomóc ci?
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!
- Hmmm…To może coś zjesz?
Przez ostatnie dwa dni strasznie migałam się od malowania pokoju K. No nie miałam na to weny. Szczęśliwie powróciła do mnie ostatniej nocy – pokój pomalowany, a przy okazji i szafa widzi koniec swojej renowacji…
Migając się od wspomagania mojego M. przygotowałam dla niego pieczone śliwki.
Dla niego – bo z boczkiem.
Ja gatunkowi mięsożerców jedynie wstyd przynoszę. Od dziecka nie lubię i praktycznie nie jadam mięsa, zdarza mi się ze dwa razy w roku – ale ostatnia jestem do przypinania sobie i innym jakichkolwiek etykietek – nie podpinam się do żadnej ideologii a innym zostawiam wolny wybór. I kropka w tym temacie.
Za to mój Mężczyzna to miłośnik typowo męskiej i mięsnej kuchni, więc ma na co narzekać… Karmiony chlebem, kremami warzywnymi i kotlecikami z ziemniaków lub jajek – na widok boczku, kiełbasy lub innego mięsiwa pieje z radości.
No więc w nagrodę za kawał ciężkiej pracy – śliwki zapiekane z boczkiem.
Jakoś tak od powrotu z Karkowa, większość potraw podlewam alkoholem ;-) więc i tu nie zabrakło.
Co prawda większość alkoholu wyparowała w trakcie pieczenia, ale śliweczki (podobno) były przepyszne.
Oczywiście w mojej wersji marynata – jest bardzo dla dorosłych – ale spokojnie wódkę można zastąpić winem, a nawet oliwą… (ale to już nie będzie to samo ;-)
Śliweczki są dobre jeśli podamy je bardzo gorące, i jak to powiedział M. ( po zjedzeniu całej miseczki) – super jako mała przystawka :-/
PIECZONE ŚLIWKI
1 porcja
6-8 śliwek, słodkich ale dość twardych
6-8 cienkich plasterków boczku wędzonego
ok. 50 g sera rokpol
marynata do śliwek: 1/3 szklanki wódki, łyżeczka sosu sojowego, łyżka musztardy Dijon, łyżka płynnego miodu
Wyjmuję pestki ze śliwek, nie przedzielając ich całkowicie na pół. Wkładam do miseczki, zalewam marynatą, dociskam śliwki od góry małym spodeczkiem i odstawiam na m.in. 3 godziny do lodówki.
Nagrzewam piekarnik do 180 st.
Po tym czasie, każdą śliwkę w środku nadziewam kawałkiem sera Rokpol, owijam plasterkiem boczku i przebijam wykałaczką.
„Paczki” układam w żaroodpornym naczyniu jedna obok drugiej, zalewam marynatą i wkładam do nagrzanego piekarnika. Piekę ok. 20 minut.
Podaję gorące.
Smacznego
M.




