

Czasami, kiedy bladym świtem wstaję jeszcze przed wszystkimi po głowie kołacze się ta sama myśl..."ten dzień jest jak obrazek, który dopiero namaluję. Postaram się by był ładny :)".
I choć nie zawsze się udaje, to zawsze z porankiem budzi się nadzieja.
I dziś także.
Pięknych obrazków Wam życzę tej niedzieli :)
W tym roku całkowicie oddałam się truskawkowemu szaleństwu. Na śniadanie, obiad i kolację. Same, z cukrem, do słoików i na wiele innych sposobów.
Są pyszne, letnie i zawsze poprawiają mi humor :)
Tartaletki wypatrzyłam ostatnio u Asi z Kwestii Smaków - w tym miejscu. Z moimi małymi zmianami :)

TARTALETKI Z MASCARPONE
porcja na 4 foremki
300 g ciastek (u mnie mieszanych: amaretii, digestive)
160 g rozpuszczonego masła
200 g mascarpone
pół szklanki śmietanki kremówki
3 łyżki cukru pudru
kilka kropli octu balsamicznego
truskawki
Piekarnik nagrzewam do 170 st. Ciastka kruszę i łączę z masłem. Kruchą masą wypełniam foremki. Zapiekam ok. 10-12 minut.
Kremówkę ubijam z łyżką pudru. Ubijam także lekko mascarpone - z pozostałymi dwiema. Serek łączę z bitą śmietanę, delikatnie mieszając rózgą.
Masą wypełniam tartaletki, układam truskawki - skrapiam delikatnie octem i posypuję pudrem....
Smacznego!
M.






















