

Po powrocie z dwudniowego wesela zapadłam w kanapę, z komputerem i mocnym postanowieniem...zaraz się prześpię...tylko zerknę...
Ale tu oczywiście eksplozja smaków, kolorów, wakacyjnych relacji...:)
Sen odpędzam kawą i szczebiotem Córki.
Kojące po imprezowych szaleństwach, letnie, warzywne makarony podaję na niedzielny obiad.
Żółciutka papryka, jędrna, zielona cukinia, cebulka cukrowa, świeża bazylia i tymianek, pomidorki koktajlowe - tak słodkie, że ach! Wszystko w delikatnym sosie śmietanowo-serowym.

- Tak nie można jeść! To nie restauracja! Każdy inny makaron?! - protestuje Ojciec Rodziny. Pan Pragmatyk ;)
- No ale właśnie miałam trzy końcówki - dobre tłumaczenie nie jest złe;P
I tak na stole wśród lekko podduszonych świeżych warzyw, w towarzystwie białego sosu wylądował makaron pełnozbożowy - fusilli, parpadelle i tagliarini.
MAKARON Z LETNIMI WRZYWAMI
ilość składników na trzy porcje
Szklanka makaronu na osobę - gotowana wg. przepisu
1/2 żółtej papryki
duża młoda cebulka
2 ząbki czosnku
ok. 250 g cukinii, ze skórką
ok. 20 sztuk pomidorków koktajlowych
kilka czarnych oliwek
4 łyżki kukurydzy
łyżka masła, łyżka oleju
po dwie łyżki świeżej bazylii i tymianku
150 g camemberta
3 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
twardy ser do posypania
świeżo mielone sól i pieprz
Na patelni rozgrzewam masło z olejem i smażę cebulkę, następnie czosnek. Po chwili wrzucam pokrojone w drobną kostkę warzywa i duszę ok. 10 minut. Doprawiam solą i pieprzem. Dodaję camemberta bez skóry oraz śmietanę. Jeżeli sos jest zbyt gęsty dolewam wody z gotowania makaronu.
Po zahartowaniu wrzucam na patelnię odcedzony makaron i smażę chwilkę z sosem.
Podaję natychmiast, posypując ziołami, jeszcze odrobiną świeżo zmielonego pieprzu oraz serem.
Idealne z zimnym winem :)
Smacznego!
M.

Kiedy wsiadałam dziś rano do auta, temperatura przekraczała granice zdrowego rozsądku.
Skrzywiłam się, założyłam okulary (od razu chłodniej ;) i włączyłam radio
"...to ostatni tak upalny weekend tego lata..." - usłyszałam i poczułam, że to takie niesprawiedliwe.
Długa, trudna zima, tyle miesięcy bez słońca, tylu smutnych ludzi i kiedy wreszcie zaczynamy regenerować się i uzupełniać słoneczne baterie...KONIEC.
Mam nadzieję, że pan w radiu się myli.








