
Dobrze jest dostać kubek gorącej herbaty od kogoś Bliskiego, ale tak samo dobrze jest ten kubek Komuś zanieść.
Tam gdzie jest Coś dobrego między ludźmi obdarować i otrzymać zamieniają się co chwilę miejscami, zupełnie naturalnie.
Moja rodzina przechodzi wstrętne jesienne choróbska.
Ja pomagam Im. Mnie pomaga Mama. Potem Mamie pomagam ja... Co chwilę zmieniamy się miejscami.
- Mamusiu, a dlaczego Tatuś musi sam spać?
- Bo jest mocno chory Kochanie, a Ty zawsze w nocy do nas przychodzisz. Ja zostanę z Tobą.
- Ale Jemu tak tam smutno będzie - z małych oczu kapią łezki.
Jestem dumna z tych łez.
Tej nocy też spać nie chciałam. Ale chciałam by w domu, nocą zapachniało ciepłym słodkim ciastem.
Bardzo słodkim. To zwykły prosty placek, osłodzony dojrzałą gruszką, mleczkiem kokosowym i garściami wiórek. Robiłam go z myślą o Córce.
Stereotypowo i bardzo prosto, ocierając się o banalne Malibu czy Rafaello, ale kokos tym razem właśnie w wersji...dla kobiet.
Przepis na placek otrzymałam tego lata od mojej koleżanki B. - testuję go już kolejny raz, dostosowując, zmieniając i za każdym razem jestem zadowolona.
A pomysł na połączenie gruszek i kokosa - widziałam jakiś czas tam w przepięknym serniczku u Asi z Kwestii Smaków.
PLACEK Z GRUSZKĄ I KOKOSEM
1/2 kostki rozpuszczonego masła
4 jajka
1 szklanka cukru
1 3/4 szklanki mąki
1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
4 pełne łyżki mleczka kokosowego
2 łyżki wiórków kokosowych
800 g twardych gruszek
kruszonka
3 pełne łyżki masła
3 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżki mąki
2 łyżki cukru
2 łyżki migdałów
Piekarnik nagrzewam do 170 st. Formę (średnicy ok. 26-27 cm) smaruję masłem i wysypuję bułką.
Żółtka ucieram z cukrem na puszystą masę. Oddzielnie ubijam białka.
Do żółtek powoli dodaję masło, część mąki, wiórki, mleko kokosowe, mieszam, dalej pianę, resztę mąki z proszkiem do pieczenia. Ciasto przelewam do formy. Na wierzch układam pokrojone gruszki.
Kruszonkę - wyrabiam palcami w misce. Posypuję nią obficie ciasto.
Piekę 45 minut w temp. 170 st.
Smacznego.
M.
Ps. Nie chorujcie! Cieplutko się ubierajcie, dużo snu, uśmiechu i herbaty z cytryną. Zregenerowany organizm sam sobie radzi najlepiej :)





















